CO WARTO ZOBACZYĆ W BIESZCZADACH CZ II – SAMOCHODEM NA DUŻEJ OBWODNICY BIESZCZADZKIEJ


Było o dużej pętli Bieszczadzkiej, dzisiaj będzie o małej. Dziś II część mini przewodnika dla osób wybierających się w Bieszczady samochodem - Mała Obwodnica Bieszczadzka.

Naszą wycieczkę rozpoczynamy w Hoczwi, położonej na rozdrożu dużej i małej obwodnicy bieszczadzkiej. Warto zobaczyć tu parafialny kościół barokowy rzymsko-katolicki z II połowy XVIII wieku oraz resztki murów po cerkwi z 1905r.Warto zatrzymać się tu i odwiedzić prywatną galerię rzeźbiarską Zdzisława Pękalskiego.

Kolejny przystanek to Średnia Wieś. Godnym uwagi są tu pozostałości po parku dworskim wraz z 20 dębami i lipami, które uznane zostały za pomnik przyrody. Obowiązkowym punktem tej wycieczki powinien być jednonawowy kościół drewniany z II połowy XVI wieku - uznany za jedną z pereł architektury drewnianej.

Jedziemy dalej, do Bereski i tu zwiedzamy podobnie jak w starej wsi murowany rzymskokatolicki kościół z I połowy XIX wieku oraz pozostałości po parku dworkiem.

Dalej jedziemy do Bereżnicy Wyżnej gdzie w górnej części wsi znajduje punkt widokowy z przepięknym widokiem na okolicę na krajobraz i BPN. Poza tym możemy tu zwiedzić drewnianą cerkiew unicką z 1839 r., z zachowanym ikonostasem częściowo z XVII wieku.

Jadąc dalej dojeżdżamy do Myczkowa. Tu poza charakterystycznymi dla tego miejsca dwoma świątyniami atrakcją jest przejazd wzdłuż zalewu Myczkowskiego.

Dojeżdżamy w końcu do Polańczyka, który w ostatnich latach zmienił się niesamowicie. Polańczyk jest bieszczadzkim uzdrowiskiem, więc w sezonie letnim jest tu mnóstwo turystów. W odwiertach występują wody wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowo-bromkowe i jodkowe. Poza tym znajduje się tu duża, dobrze wyposażona plaża. W okresie wakacji można wyruszyć stąd w 1h rejs po zalewie Solińskim. Miejscowość posiada bardzo dobre zaplecze turystyczne – duża ilość miejsc noclegowych oraz restauracji i barów. Warto zobaczyć tu również murowaną cerkiew – obecnie spełniającą funkcję kościoła oraz kamienną kapliczkę z XIX wieku położoną nad Zalewem Solińskim.

Docieramy do Wołkowyi – wsi położonej nad zatoką Zalewu Solińskiego. Z powodu dobrego dostępu do Zalewu znajduje się tu dużo pól namiotowych oraz wypożyczalnia sprzętów wodnych.

Kierując się na w stronę Czarnej mijamy Bukowiec, Rajskie i Chrewt, gdzie kończy się Zalew Soliński i gdzie wpływa do Zalewu Czarny Potok. Znajdziemy tu wypożyczalnię sprzętu wodnego, galerię oraz bar.

W końcu dojeżdżamy do Polany, położonej u stóp północnego podnóża Otrytu. Znajduje się tu czynne w okresie wakacyjnym schronisko młodzieżowe oraz turystyczne na Wańka Dziale. Poza tym warto zwiedzić zdrewnianą greko-katolicką cerkiew z 1790 roku. Poza tym w miejscowości znajduje się hodowla koni huculskich oraz 3 galerie.

Nasza wycieczka kończy się w Czarnej, o której pisałam w I części przewodnika.

Zalew Soliński informacje i ciekawostki.

18 komentarzy:

  1. Podsumowując w Bieszczadach miejsca warte odwiedzenia to głównie kościoły i cerkwie oraz widoki. Dla mnie to żadna atrakcja, praktycznie nie ma co zwiedzać. Obejrzałem i uważam, że nadal ten rejon jest ubogi kulturalnie, krajoznawczo (baza), a przede wszystkim dosłownie. Mało gdzie w Polsce zachowały się drewniane słupy energetyczne a tutaj niemal obowiązkowe. Najpoważniejszą atrakcją jest bar wietnamski przy zaporze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do drewnianych słupów to się ciesz,że takie w Bieszczadach są. W bogatych krajach Europy na terenach przyrodniczych jest wręcz zakaz stawiania żelbetowych słupów energetycznych. Słupy drewniane są o wiele droższe od żelbetonowych. Pojedź sobie krytykancie np. do Finlandii i popatrz sobie na kostrukcje linii energerycznych.

      Usuń
    2. Ja osobiście mieszkam w Bieszczadach i uważam iż są one piękne :) więc idź schowaj się gościu, i najlepiej dla świata będzie jeśli z tamtąd nie wyjdziesz!.

      Usuń
    3. JEŚLI TY UWAŻASZ ŻE BIESZCZADY TO TYLKO REJON SOLINY TO BARDZO MI CIEBIE ŻAL.. BYŁAM W TAMTYM ROKU I JEST O WIELE WIĘCEJ DO ZOBACZENIA POZA TYM SA RÓWNIEŻ SZLAKI TURYSTYCZNE GDZIE TURYSTÓW JAK NA LEKARSTWO A OBCOWANIE Z NATURA I PIĘKNEM NIEMAL DZIKIM NIEZAPOMNIANE... Z ATRAKCJI JEST KOLEJKA WĄSKOTOROWA KTÓRA TEZ MOŻNA TROCHĘ ZWIEDZIĆ ..MOŻNA POJEŹDZIĆ NA QUADACH, KONIACH...PO PROSTU MAŁO SIĘ ORIENTUJESZ JADĄC NA WYPOCZYNEK CO MOŻNA W DANYCH REJONACH ROBIĆ I ZOBACZYĆ

      Usuń
  2. Trzeba być mocno ograniczonym duchowo żeby wygłaszać tak puste i proste komentarze o Bieszczadach jak mój przedmówca

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak - przyjechał kark beemką, pokręcił się po pętli, zeżarł obiadek i wsadza dyrdymały o ubóstwie Bieszczadów. Kopnij cztery litery na Tarnicę, Halicz i Rozsypaniec, rusz się do Beniowej i źródeł Sanu, poczytaj o akcji "Wisła", poszukaj głosu tej ziemi, która przemawia pięknem nieskażonej przyrody, pozostałościami po nieistniejących wsiach, ruinami cerkiewek, dziczejącymi sadami. Wtedy zdecydujesz - kochaj, albo rzuć! Ale nie kompromituj się na przyszłość tekstami o drewnianych słupach i wietnamskim barze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Stary dzieki na weekend realizuję twój plan.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Weekendu to ci morze braknąć hihi ja tam byłem dwa tygodnie i to jest mało żeby poznać Bieszczady - ale jestem w siódmym niebie, jest tam Pięknie i ta Przyroda aż się prosi tam Być ;) Polecam z czystym sumieniem Bieszczady na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. byłem 2 razy i bede tam co rok;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem ale nie wrócę tutaj ponownie

    OdpowiedzUsuń
  8. Drewniane słupy uznał bym akurat za atut ale co do reszty - jest tu niestety dużo racji. Sama natura i widok są oczywiście poza wszelką dyskusją ale nie każdy chce się nimi "żywić" przez cały wyjazd. Kościoły i cerkwie są fajne - ale ile można tego oglądać... w skali całego kraju są tego tysiące...A poza tym ? autor mocno zaklina rzeczywistość w powyższym opisie. W większości opisanych miejscowości mamy styczność z typową dla naszego kraju estetyką - styropian, okropne kolory, gofry, lody, zapiekanki, pensjonaty bez ładu i składu... i ten niesamowicie rozwijający się Polańczyk - z różowymi blokami, i zespołami disco-polo...na pewno zostaną na długo w mojej pamięci...

    OdpowiedzUsuń
  9. a jak się ma pecha i leje cały dzień to w bieszczadach nie ma już żadnych atrakcji. Góry spowite we mgle,widoków brak, wioski wręcz wymarłe, stoiska z pamiątkami puste ... jedynie Siekierezada może trochę pomóc

    OdpowiedzUsuń
  10. Bieszczady zachęcają w Waszych opracowaniach :) Bardzo dziękuję. Z wielką ochotą wybiorę się w tym kierunku w kolejne wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Jadąc dalej dojeżdżamy do Myczkowa. Tu poza charakterystycznymi dla tego miejsca dwoma świątyniami atrakcją jest przejazd wzdłuż zalewu Myczkowskiego."

    Fajnie, że piszecie o Bieszczadach, ale wypadało by to robić trochę dokładniej. W w/w cytacie mieszacie Myczków z Myczkowcami, a to dwie różne miejscowości.

    Liczę na poprawienie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam w ubiegłą jesień po raz pierwszy w Bieszczadach i .... po prostu zakochałam się w nich !!!! Już myślę o kolejnej wyprawie zaraz po majówce. (wtedy może nie będzie takiego tłoku) Nieprawdą jest, że nie ma co tu robić! Kto kocha przyrodę, to znajdzie na każdym kroku urokliwe miejsca. Mieszkałam w zasadzie trochę na odludziu, w malutkiej wiosce o nazwie Bóbrka u przesympatycznych gospodarzy. Widoki rozciągające się od samego rana, opadająca powolutku mgła i ryczące jelenie wieczorami.... Tego się nie da opisać. Wędrówki po połoninach, a nawet tych malutkich szlaczkach, gdzie można w ciągu dnia spotkać tylko pojedynczych turystów, są niezapomniane. A kto szuka atrakcji, niech jedzie na deptak do Kołobrzegu - tam znajdzie się na pewno wiele atrakcji w hałaśliwym, rozbawionym towarzystwie. Tylko, czy to o to chodzi? Pozdrawiam tych, którzy tak, jak ja pokochali te miejsca. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    Byłem na wycieczce szkolnej dość dawno temu - a teraz zabiorę się z żoną i dziećmi - przyrodę kocham od małego więc myślę, że nie będę żałował -moja rodzina również - Bieszczady to góry inne niż Tatry, które uwielbiam, ale mają swój urok, a komu nie pasuje pogoda w górach i jak dla kogoś nie jest atrakcją przyroda i zabytki to lepiej będzie jak pójdzie do jakiejś galerii w spowitym smogiem mieście poszwendać się po stoiskach oraz na gumowe frytki z McDonalds i do kina na jakąś gównianą "superprodukcję" - toż to odpoczynek, rekreacja i atrakcja w każdym calu :). Przymusu nie ma i każdy może wybrać sposób spędzania wolnego czasu według własnego uznania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chętnie przeprowadziłbym się w Bieszczady, ale niestety jestem jeszcze w wieku produkcyjnym, a pracy tam jak na lekarstwo...
    Jeśli chodzi o samą okolicę, ludzi, krajobrazy, powietrze, to jest to, o czym marzę i w czym się zakochałem kilkanaście lat temu i szczerze mówiąc już nie mam argumentów, aby kolejny rok z rzędu namówić rodzinę na wyjazd w tamte miejsca... ;)
    Jeżeli ktoś szuka oddechu od biegu na przełaj dnia codziennego, niech jedzie bez wahania, nie ważne w jakie miejsce, ale według zasady: im mniejsza miejscowość tym spokojniej, ciszej, miejscowi mniej zmęczeni przyjezdnymi, a tym samym jeszcze bardziej przyjaźni, a czas spędzony w otoczeniu zieleni, ciszy, spokoju i zdrowego powietrza, pozwoli naładować akumulatory na kolejne miesiące gonitwy za czymś, co później okazuje się nas wcale nie cieszyć...

    OdpowiedzUsuń
  15. A gdzie mogę znaleść punkt widokowy w okolicach Soliny lub Polańczyka ?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...