Polski Dziki Zachód – zakapiorskie Bieszczady

Bieszczady od lat były mieszaniną ludności przede wszystkim polskiej i ukraińskiej ale te tereny zamieszkiwały również od czasu do czasu inne narodowości. Już w XVII i XVIII wieku na terenach Bieszczadów znajdowało się dużo rozbójników, dokonujących kradzieży. Byli to Węgrzy, Wołosi, ale i mieszkańcy bieszczadzkich wsi, popi i Żydzi. Ale złą sławę zyskały Bieszczady w ostatnim stuleciu..


Zaczęło się od tego, jak w 1944 roku na te tereny wkroczyła UPA (Ukraińska Powstańcza Armia), która w trudnych i niedostępnych rejonach Bieszczad ukrywała się. Jeszcze do nie dawna w Bieszczadach szukano tajnych bunkrów, w których UPA mieszkała, posiadała swoje magazyny oraz szpitale. O tym jak UPOwcy opanowywali sztukę kamuflażu w swojej książce „Łuny w Bieszczadach” opisuje Jan Gerhard. Po akcji Wisła, która miała miejsce w 1947 roku banderowcy wycofali się z terenów Bieszczadu, ale najstarsi mieszkańcy do dziś opowiadają historie, jak to niektórzy upowcy w obawie przed powrotem na Ukrainę (działalność UPA wzbudzała ogromne kontrowersje wśród ludności ukraińskiej, która nie do końca utożsamiała się z ich filozofią) ukrywali się jeszcze przez lata w bieszczadzkich lasach.

Opustoszałe po wcześniejszych wydarzeniach Bieszczady rozpoczęto zasiedlać. Władze mocno zachęcały do tego, a ponieważ gospodarstwa zaczęto sprzedawać po bardzo preferencyjnych warunkach w Bieszczadach pojawili się ludzi, którzy gdzie indziej nie chcieli bądź nie mogli żyć: „Na ogół przebywała tu hołota nie mogąca sobie znaleźć miejsca gdzie indziej.” „Kto by najgorszy był, to tu się osiedla”. W Bieszczady przez lata emigrowali ci, którzy podążali za kontaktem z przyrodą i ci, których ścigał prokurator.

Duży w pływ na zasiedlenie Bieszczadów przez przestępców miały władze. Od 1963 roku nie mające żadnych perspektyw rozwoju PGR-y zostały przekazane Ministerstwu Sprawiedliwości, które to zatrudniło w nich więźniów. W latach siedemdziesiątych wielu z nich można było spotkać w okolicach m.in. w Czarnej, Jabłonkach, Michniowcu, Stuposianach i Zatwardnicy. Nie wiadomo, ilu z nich dziś jeszcze przebywa w Bieszczadach.

Swoisty i nadal dziki klimat Biszczadów (kto był ten wie), tak różny od innych sprawia, że miejsce to jest tak wyjątkowe. I pamiętaj jeśli jesteś abstynentem a wyjeżdżając w Bieszczady oczkujesz luksusów, wysokiej kultury i deptaków – to nie jedź tam – to miejsce nie dla Ciebie!
Dziki Zachód to Dziki Zachód!

Zobacz także:
Bieszczadzkie zakapiory
Na czym polega fenomen Bieszczadów

3 komentarze:

  1. Ten brak deptaków to się pewnie niedługo zmieni :(
    Coraz większa ilość turystów psuje klimat jak stonka uprawy ziemniaków...
    No ale cóż... W końcu ja też turysta bo żem się tam nie urodził.
    Może dzikość sama się wybroni.

    OdpowiedzUsuń
  2. BIESZCZADY, MOJA WDZI ECZNA MIŁOŚĆ
    JESTEŚCIE POEZJĄ.. WSZYSTKO JEST TAM UNIKATOWE !

    OdpowiedzUsuń
  3. Bieszczdy,Bieszczady i jeszcze raz Bieszczady! Tam człowiek po przejściu kilometrów staje się szczęśliwy, uskrzydlony.Przyroda , krajobraz urzeka. To cud natury !

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...